Błonnik – lek na (prawie) całe zło
O błonniku napisano już milion artykułów, ale wart jest milion pierwszego. Oczyszcza jelita, reguluje florę bakteryjną oraz rytm wypróżnień, obniża poziom cholesterolu, pozwala schudnąć i ochronić żołądek przed nadmiarem kwasu… „krawaty wiąże, usuwa ciąże”, że zacytuję swoją koleżankę :) A jednak sporo osób reaguje na błonnik awersją. Niesłusznie!
Błonnik, inaczej celuloza, to pozornie nic nie warte, niestrawialne włókno. Wszak rośliny produkują go specjalnie po to, by zniechęcić potencjalnych konsumentów. Sporo energii na to zużywają – błonnik to nic innego jak łańcuch życiodajnych cząsteczek glukozy, tyle że połączonych ze sobą w tak pokrętny sposób, że człowiek nie jest w w stanie ich porozrywać. Potrafią za to – i owszem – zasiedlające przewód pokarmowy dobroczynne bakterie. Rosną wtedy lepiej, rozmnażają się i są szczęśliwe :)
Jak działa błonnik?
No dobrze, tylko co to dla nas znaczy? Aby odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy wyobrazić sobie jelita jako rurę odpływową. Co rusz wpadają do niej mniejsze i większe kawałki, zahaczają o siebie i odkładają się na zakolach. Tymczasem wody, mogącej pognać je do przodu jest jak na lekarstwo ( kto z nas pije co najmniej 2 litry dziennie?) Nic dziwnego, że rura zaczyna się zapychać. Zbite masy poruszają się jeszcze wolniej, wpadają na nie następne, i następne…
Błonnik jest dla jelit tym, czym dobroczynne granulki Kreta dla rury odpływowej. Chłonąc w siebie wodę pęcznieje, tworząc fajną, miękką, wilgotną galaretę, która stopniowo rozmiękcza złogi napotkane na swej drodze. Przy okazji w pewnym sensie omywa jelita i wyprowadza cały ten korek ku ujściu. Właścicielowi jelit daje to poczucie ulgi, lekkości, czuje się czysty od środka. Oczywiście, czasami potrzeba na to kilku dni, więc lepiej zapewniać sobie regularnie stałą podaż błonnika. Większości zaparć, leczonych później agresywnymi preparatami senesu czy rzewienia, można w ten sposób uniknąć. Ale najważniejsze – trzeba dużo pić, 2-3 litry dziennie! Inaczej efekt będzie odwrotny od zamierzonego.
Błonnik a odchudzanie
Jakie jeszcze mamy korzyści z pęcznienia błonnika? Chociażby wypełnienie żołądka. A że żołądek pełny to żołądek szczęśliwy, więc raczej nie grożą nam napady głodu. Najlepszy efekt odchudzający zapewnia spożywanie dziennie ok. 30 g tej substancji, choć niektóre źródła zalecają nawet do 45 g. Dodatkowo miękka półpłynna masa nieźle chroni żołądek od drażniących czynników – takich jak kofeina, nikotyna, czy nadmiar kwaśnego soku żołądkowego wydzielanego pod wpływem stresu. Oczywiście nie jest to zbyt długi czas – pokarm przebywa w tym miejscu tylko ok 1-2 godziny.
Błonnik na cholesterol
Dla osób zmagających się z podwyższonym poziomem cholesterolu mam również dobre nowiny. Podczas podróży przez dwunastnicę, gdzie emulgowane i trawione są tłuszcze, błonnik wiąże na swojej powierzchni część wolnych kwasów żółciowych. Uniemożliwia to organizmowi „recykling” tych kwasów, a żeby wyprodukować nowe, musi zużyć nieco krążącego we krwi cholesterolu. Korzyści są znaczne.
Ciemne strony błonnika
Jak wszystko, również i nasze lecznicze włókno ma swoje wady. Przede wszystkim ryzyko totalnego zatkania jelit, jeśli użytkownik nie pije ustawowych 2-3 litrów płynu dziennie. Poza tym – co ważne dla osób przyjmujących tabletki – błonnik osłabia wchłanianie wielu leków, dlatego należy zachować min. dwugodzinny odstęp pomiędzy tymi dwoma sprawami. Istnieje też ryzyko niestrawności i wzdęć, które można zniwelować, wprowadzając błonnik do diety stopniowo. Błonnik może być stosowany przez mamy w ciąży i karmiące, chociaż najlepiej, aby lekarz prowadzący kontrolował, czy nie zaburza on wchłaniania ważnych składników. Nie trzeba bać się kolek – nawet jeśli mama dostanie „gazów”, nic nie stanie się maleństwu, gdyż błonnik nie wchłania się i nie ma go w kobiecym pokarmie. Jest tylko jedno ważne przeciwwskazanie: osoby z niewyjaśnionymi bólami brzucha, ze stwierdzoną obecnie lub w przeszłości niedrożnością jelit lub aktywnym wrzodem żołądka lub jelit, lepiej niech sobie odpuszczą.
Dostępnych jest wiele preparatów błonnika. Najlepiej oczywiście jeść go w postaci naturalnej, dużo owoców, warzyw, razowego pieczywa, otrąb itp, ale jak wiadomo – różnie z tym bywa. Natomiast na aptecznych pólkach mamy spory wybór: błonnik w tabletkach (niewygodny, trzeba łykać dziennie ok 10 tabletek, a jeśli użytkownik ma problemy z połykaniem lub nie popije ich wystarczająco obficie, mogą utknąć w gardle), błonnik w tabletkach z ananasem (ponoć wspomaga odchudzanie; niezbitych dowodów brak), błonnik w proszku z żywymi kulturami bakterii i w wielu przepysznych smakach. Można mieszać go z mlekiem, sokiem, musli, jogurtem… Pozytywna przekąska. I ostatnio coraz bardziej trendy!
A Ty? Jak dbasz o swoją „lekkość bytu”? Podziel się spostrzeżeniami!


Tylko martwi mnie jedno. Najpierw ustaliliśmy, że oczyszczanie jest potrzebne bo nie pijemy 2 litrów dziennie i to powoduje złogi i teraz jak będziemy brali błonnik by to oczyścić to musimy pić ok 3 litrów. Co jest raczej niewykonalne wiec możemy sobie zaszkodzić :(
A jakie to są owocowe saszetki błonnika? A czy łuski babki jajkowatej to to samo? – bo te łuski działają na mnie genialnie!!!
Mario, to jest całkiem wykonalne! Wystarczy wypić w ciągu dnia jedną 1,5- litrową mineralkę, najlepiej niegazowaną. Polecam! Na mnie działa to świetnie, czuję się lekka, oczyszczona (dużo wtedy siusiasz co sprzyja eliminacji toksyn) i pełna energii (odpowiednie nawodnienie organizmu działa witalizująco – porównaj kwiatka w wodzie i bez wody). Dodatkowe 0,5 litra spokojnie uzbiera się z kawy, herbaty, zup czy owoców.
Smakowe błonniki to np. Xenea Błonnik lub Normolinum (oba jabłkowe). Inne smaki to czekolada, aronia, jeżyna… (nazywają się po prostu Błonnik Czekoladowy itp.) Te są akurat w pudełeczkach. Firma Zdrovit wypuściła ostatnio saszetki, ale tych jeszcze nie próbowałam. Sproszkowane łupiny babki to też błonnik :) Więc butla w dłoń!
Pozdrawiam :)
A ja chciałabym polecić suplement błonnikowy, który dawno temu polecił mi mój syn, tzw. błonnik witalny. Stosowałam tabletki i proszki ale te nasionka są przede wszystkim tańsze, bardziej wydajne i według mnie skuteczniejsze.
Proponuje 2 ciekawe artykuły na temat błonnika do przeczytania:
http://artelis.pl/artykuly/21032/xenea-vs-blonnik-witalny-natura-czy-syntetyk-recenzja-dla-niezdecydowanych
http://artelis.pl/artykuly/21395/blonnik-ten-najlepszy-koniec-testow-koniec-marnowania-zdrowia-i-pieniedzy
A ja polecam płatki owsiane zwykłe lub górskie. Można z nich zrobić pyszną i pożywną owsiankę lub dosypać do jogurtu. Jeśli jem je codziennie – nie mam problemów z załatwianiem. Dziękuję Pani Kasiu za kolejny ciekawy artykuł, teraz wiem że również przy tym należy dużo pić. Pozdrawiam!
A czy regularne picie takiej ilości wody nie spowoduje aby wypłukania elektrolitów z organizmu….?
Magiku – zdrowy organizm dysponuje mechanizmami utrzymywania równowagi elektrolitowej. Po prostu wyłapuje z moczu to, czego nie chce utracić :) Aby jednak wypłukać to, co zbędne i szkodliwe, potrzebuje „wartkiego strumienia”, czyli trzeba dużo pić i dużo siusiać. Wtedy człowiek czuje się dobrze i jest pełen energii. Pozdrawiam :)
Pani Kasiu,
Niedawno podczas badań, stwierdzono u mnie stan zapalny układu pokarmowego, nadkwasotę. Lekarz rodzinny stwierdził, że mozna z tym zyć, bo skoro nie ma wrzodów i innych powaznych chorób to „takie nic” mnie nie zabije. Natomiast ja, po każdym posiłku czuję się źle, mam nudności, silne skurcze żołądka, wzdęcia i ogólnie czuję się słaba i rozbita. Nic prawie nie jem, chudnę i nabawiłam się anemii. Próbowałam pić siemię lniane, ale to chyba zbyt mało. Jakie jeszcze leki mogłabym przyjmować, aby zmniejszyc te dokuczliwe dolegliwosci?
Pani Doroto! Radzę skonsultować się z innym lekarzem. Stan zapalny jest chorobą, powinno się znaleźć przyczyny i je leczyć. Zwłaszcza jeśli, tak jak Pani mówi, stan się pogłębia! Niestety, część lekarzy ma podejście do chorego typu „musi boleć”, „takie życie” itp. Jest też wielu świetnych specjalistów, zaangażowanych w rolę. Proszę wejść na stronę http://www.dobrylekarz.pl lub http://www.znanylekarz.pl, są to wyszukiwarki dobrych specjalistów w pobliżu miejsca zamieszkania. A do czasu wizyty proszę pić dalej siemię, łykać tabletki zapobiegające powstawaniu nadkwaśności, np. Controloc Control, i oszczędzać swój żołądek (unikać „wrogich” substancji typu ciężkostrawne, przetworzone dania, leki przeciwbólowe typu NLPZ, alkohol).
Pozdrawiam :)
Pani Kasiu,
To co przeszłam z lekarzami, to droga przez mękę. Warto by kiedyś książkę o tym napisać. Każdy miał inną wizję leczenia mnie i każdy widział inną chorobę. Byłam u lekarzy, którzy od wejścia żądali pieniędzy, u lekarzy, którzy twierdzili, że nic mi nie jest, u lekarzy, którzy twierdzili, że jestem fenomenalnym przypadkiem, który nie wiedzą jak leczyć i u lekarzy medycyny naturalnej.
dawali mi takie leki, po których nie mogłam spac, wymiotowałam i czułam sie jeszcze gorzej. Odstawiłam, teraz biorę Gelatum Aluminii i różnica jest ogromna. Nagle okazało się, że wcale nie potrzebuje terapii u psychiatry, wycięcia woreczka żółciowego czy zastrzyków na skurcze. Wiem, że pomaga mi to doraźnie. Nie wiem co dalej, bo już lekarzom nie ufam
Mam jedno pytanie.
Jem codziennie jedno avocado i zastanawiam sie czy mi to przypadkiem nie zaszkodzi. Wydaje mi sie ze nie ale chcialam sie upewnic. Mam niedobor witamin, zwlaszcza B. Mam popekana wewnetrzna strone policzkow. Zauwazylam ze po kazdym zjedzeniu avocado moj stan sie poprawia. Mam takze problemy jelitowe, wzdecia itp. slyszalam ze avocado jest tez dobre przy problemach zoladkowych ze wzgledu na duza zawartosc blonnika.
Dziękuję Ci Kasiu za ciekawy artykuł.
W mojej diecie występuje błonnik we wszystkich rodzajach płatkach(żytnich, pszennych, owsianych itp. oraz jedząc warzywa i owoce.Wypijam do 3 l płynów dziennie ale są to herbaty owocowe i własne kompoty bez cukru. Pozdrawiam.